R E K L A M A

+ +29 - Czy Manchester United potrafi grać (z) głową? [Analiza, cz. 1.]

Publicystyka ostman @17.06.2012 | Przeczytano 8610 razy

Czy Manchester United potrafi grać (z) głową? [Analiza, cz. 1.]
Co było największą bolączką United w minionym sezonie? Większość fanów ma ten temat własne, często mocno wyrobione zdanie. Brak rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia, wiekowy skład, plaga kontuzji, błędne decyzje personalne przy wyborze wyjściowej jedenastki, powściągliwość na rynku transferowym, brak klasowego partnera w ataku dla Rooneya, przywiązanie do jednego systemu gry, rotacja bramkarzami, brak niemalowanego konkurenta dla Evry – kamyczków do ogródka sir Aleksa Fergusona wrzucono już naprawdę sporo.

Większość z tych zastrzeżeń dotyczy bezpośrednio lub pośrednio postawy zespołu przy konstruowaniu i wykańczaniu akcji. Głosy niezadowolenia odnośnie jakoby nieprzekonującej gry w ataku nie milkły przez cały nieudany dla nas sezon, i to pomimo faktu, że piłkarzom United udało się strzelić w Premier League aż 89 bramek. Więcej trafień Czerwone Diabły zanotowały tylko jeden jedyny raz – w zwieńczonych mistrzostwem rozgrywkach 1999/2000. Nawet to, że znaczna część z owych 89. trafień padła w bezpośrednich spotkaniach z konkurentami do zaszczytów w Anglii (10 goli z Arsenalem, po 6 goli z Tottenhamem i Chelsea, 3 gole z Liverpoolem) nie przekonała malkontentów. Letnie sprzątanie stajni Augiasza miało się rozpocząć od gruntownych porządków w przednich formacjach.

Czy jednak aby na pewno mało porywająca i schematyczna gra w ataku była powodem, dla którego United zakończyli sezon z pustymi rękoma? Owszem, konfrontacje z zespołami z Kontynentu, zwłaszcza te wiosenne w Lidze Europy, obnażyły braki ówczesnych jeszcze Mistrzów Anglii w kulturze gry. Jednak europejskie puchary to jedno, a gra na własnym podwórku drugie. Powszechnie artykułowane krytyczne głosy dotyczące gry ofensywnej klubu wydają się być mocno przesadzone. Co więcej, szczegółowa analiza postawy United w zakończonym 12 maja sezonie Premier League (a także w Pucharze Anglii i Pucharze Ligi) skłania do konstatacji, że przyczyny niepowodzeń są zgoła odmienne niż się zwykło uważać.

Niska kreatywność? Braki w dryblingu? Znikoma liczba prostopadłych zagrań? Nieumiejętność utrzymywania się przy piłce w strefie ataku? Nie, nie, nie i nie. Największym problemem Manchesteru United w rywalizacji na angielskich boiskach była kiepska, by nie rzec zatrważająco słaba, postawa w pojedynkach powietrznych.

Miniony sezon były pierwszym od wielu lat, w którym drużynę Sir Aleksa można było tak łatwo zaszachować, opierając się w konstrukcji na prostej grze długą piłką na wysokich zawodników oraz upatrując szans na bramki po stałych fragmentach gry. Wcześniej taka taktyka była z reguły skazana na niepowodzenie, gdyż United posiadali w swoich szeregach zastęp wysokich zawodników, specjalizujących się w grze głową. Gdy jednak z klubem pożegnali się John O'Shea i Wes Brown, a problemy zdrowotne zmogły Nemanję Vidicia i Darrena Fletchera sytuacja uległa diametralnej zmianie. To co nie tak dawno było wielkim atutem Diabłów stało się ich piętą Achillesową.



SPECYFIKA PREMIER LEAGUE, CZYLI DLACZEGO GRA GŁOWĄ JEST ISTOTNA


Gra głową na Wyspach zawsze była uważana za jeden z kluczowych elementów wyszkolenia piłkarzy, zwłaszcza tych odpowiedzialnych za defensywę. Dziś przez kibiców i sporą rzeszę ekspertów traktowana jest trochę po macoszemu, jako element niby naturalny, na który nie zwraca się uwagi w pomeczowych analizach, no chyba że akurat komuś zdarzy się popełnić kardynalny błąd. Za najlepszych obrońców uważani są obecnie nie ci, którzy dominują w powietrzu. Palmę pierwszeństwa przyznaje się bowiem graczom, którzy wyróżniają się na tle konkurencji wyszkoleniem technicznym i chęcią podłączania się do akcji ofensywnych.

Pomimo upływu lat i coraz szerszego strumienia zagranicznych piłkarzy i menadżerów trafiających na Wyspy, Premier League zmienia się bardzo powoli, a na pewno nie na tyle szybko, by opiekunowie klubów ekstraklasy mogli sobie pozwolić na lekceważące podejście do kwestii gry w powietrzu. W taki sposób nadal pada bowiem blisko co piątka bramka w najwyższej klasie rozgrywkowej.

To jak na przestrzeni 20. sezonów istnienia Premier League zmieniał się współczynnik liczby bramek zdobytych głową można prześledzić na poniższej rycinie. Dla porównania zestawiono go z bramkami strzelanymi po uderzeniach zza pola karnego.


Ryc. 1. Liczba goli na mecz zdobywana po strzałach głową w Premier League w sezonach 1992/93-2011/12. Kliknij na grafikę, aby powiększyć [ZALECANE]

Źródło: opta stats, ebnsports


W pierwszych latach istnienia Premier League w średnio co drugim spotkaniu padał gol strzelony głową, podczas gdy bramki po uderzeniach z dystansu zdobywano już tylko raz na trzy mecze. Wówczas na Wyspach w najlepsze panował styl "kick & run", a dośrodkowania w pole karne były jednym z głównych sposobów na stwarzanie sytuacji podbramkowych. Preferowana przez prawie wszystkie drużyny taktyka 4-4-2, wysoka gra linii obrony, a także słaby stan nawierzchni na angielskich boiskach zachęcały do stosowania najprostszych rozwiązań w konstrukcji.

Z biegiem lat do Anglii trafiało coraz więcej klasowych zawodników z Kontynentu, co odcisnęło wyraźne piętno na tamtejszej piłce (tzw. efekt Cantony). Goli głową padało coraz mniej, z kolei sukcesywnie wzrastała liczba bramek po próbach z dystansu. Przełomem był sezon 2002/03, gdy tych pierwszych strzelono rekordowo mało (0,39/mecz), z kolei tych drugich rekordowo dużo (0,54/mecz). Menadżerowie, zachęceni sukcesem Arsene Wengera w Arsenalu, zaczęli powoli skłaniać się ku unowocześnieniu stylu gry swoich drużyn, w wielu przypadkach odchodząc od elementów uważanych za typowe dla brytyjskiej piłki (np. od wystawiania skrzydłowych, grających w stylu od linii do linii).

W ostatnich kilku latach gra głową zaczęła jednak triumfalnie powracać do łask, podczas gdy strzelanie z dystansu nie opłaca się już tak bardzo jak jeszcze przed dekadą. Wpływ na odwrócenie obu trendów miało powszechne odejście od gry dwójką napastników i związana z tym zwiększona liczba piłkarzy operujących w środku placu. Ściślejsze zabezpieczenie własnego przedpola, poprzez wystawianie przez menadżerów trójki środkowych pomocników, automatycznie odbiło się na zmniejszeniu liczby okazji do oddawania strzałów z dystansu. To z kolei wymusiło poszukiwanie nowych, efektywnych rozwiązań w ofensywie. Gra głową była jednym z nich.

Zwykło się sądzić, że nastawienie na grę w powietrzu jest dzisiaj oznaką taktycznego uwstecznienia, które winno raczej charakteryzować zespoły grające w Football League niż kluby myślące o zaszczytach w Europie. Nic bardziej mylnego. Dość powiedzieć, że spośród pięciu najwyższych klas rozgrywkowych w Anglii to właśnie w Premier League zdobywa się głową najwięcej bramek (Ryc. 2).


Ryc. 2. Średnia liczba goli na mecz strzelona w najlepszych ligach angielskich w sezonie 2010/11.Kliknij na grafikę, aby powiększyć [ZALECANE]

Źródło: ebnsports


Co więcej, spośród lig w ojczyźnie futbolu to właśnie Barclays Premier League (ex aequo z nPower League 1) może się poszczycić najwyższym procentowym udziałem goli zdobywanych głową w odniesieniu do ogółu strzelonych. Nie można zatem powiedzieć, że powodem, dla którego w BPL pada najwięcej goli głową jest fakt, że generalnie strzela się tam częściej niż na niższych szczeblach.

W BPL prawie co piąta bramka (dokładnie 19%) strzelana jest właśnie po główce, podczas gdy w Blue Square Bet Premier (piąty poziom rozgrywek) pada w ten sposób 18% wszystkich goli, w nPower Championship 16%, a w nPower League 2 jedynie 15%.

Premier League pod względem znaczenia gry w powietrzu wyróżnia się nie tylko na tle centralnych rozgrywek ligowych w Anglii, ale także w stosunku do innych najwyższych klas rozgrywkowych w Europie. Co prawda w ten sposób nie strzela się już w Premier League tak wielu bramek jak jeszcze na początku lat 90. XX wieku, ale w porównaniu do lig Starego Kontynentu tego rodzaju trafień nadal jest bardzo dużo. Obrazuje to poniższy kartogram z częstotliwością zdobywania goli głową w 28. najlepszych (obok rosyjskiej Premier Ligi i cypryjskiej Protathlima A) ligach grających pod egidą UEFA.


Ryc. 3. Średnia liczba goli głową na mecz strzelona w ligach Europy w sezonie 2010/11. Kliknij na grafikę, aby powiększyć [ZALECANE]

Źródło: ebnsports


Jedynie w austriackiej Bundeslidze (0,59 gola głową/mecz) i szwajcarskiej Super League (0,55) zdobywa się więcej goli głową niż w angielskiej Premier League. Trudno jednak rozgrywki w tych dwóch alpejskich krajach uważać za czołowe w Europie. Takowymi są natomiast włoska Serie A (0,40), francuska Ligue 1 (0,43), hiszpańska La Liga (0,47) i niemiecka 1. Bundesliga (0,51), a w żadnej z nich nie pada tak wiele bramek głową jak w Anglii. Nawet gdyby rozszerzyć analizę na cały świat, to nie znajdziemy silnych sportowo rozgrywek, gdzie dobra gra w powietrzu ma tak duże znaczenie jak w Premier League.

Co za tym idzie, przy procesie budowy klasowej drużyny w Anglii nie można zaniedbywać takiego elementy jak gra głową. Odpowiednia liczba zawodników biegła w tym aspekcie jest nieodzowna, jeżeli nie chce się być narażonym na straty bramek po dośrodkowaniach z gry i stojącej piłki. O ile w Hiszpanii czy we Włoszech można sobie pozwolić na wystawianie po 6-7 niskich piłkarzy równocześnie na boisku, tak w Premier League coś podobnego byłoby skrajną nieodpowiedzialnością.



KLUBY PREMIER LEAGUE, A GRA W POWIETRZU


Czas przyjrzeć się, jak w grze głową Manchester United wypada na tle pozostałych klubów angielskiej ekstraklasy. W tym celu porównano zespołowe wyniki wszystkich dwudziestu drużyn Premier League z sezonu 2011/12 w kilku podstawowych kategoriach związanych z grą w powietrzu.

Liczba goli zdobytych głową to najbardziej rozpowszechniona piłkarska statystyka dotyczącą gry powietrznej. Tak się składa, że w minionej kampanii to akurat Manchester United zdobył najwięcej tego typu goli w lidze – aż 15, podczas gdy najsłabsze w tym elemencie West Bromwich Albion jedynie trzy. Sugerując się tylko tą jedną kategorią można by pokusić się o stwierdzenie, że zawodnicy Czerwonych Diabłów fantastycznie radzą sobie w powietrzu.

Niestety, tak nie jest. To, że podopiecznym szkockiego menadżera udało się zdobyć wiele bramek w ten sposób pokazuje jedynie, że napastnicy (Wayne Rooney, Javier Hernández) oraz obrońcy (przy stałych fragmentach) obsłużeni dobrym dośrodkowaniem potrafią oddać celny strzał na bramkę przeciwnika. W żaden sposób nie należy interpretować tej statystyki jako potwierdzenia, że gra głową należy do mocnych stron klubu z Old Trafford. Wszak jest zupełnie odwrotnie.

Na wstępie zaznaczmy, że głównym tematem dociekań jest sprawdzenie jak zawodnicy United radzą sobie w POJEDYNKACH GŁÓWKOWYCH, których nie należy mylić z GRĄ GŁOWĄ. O tym, czy dany zawodnik (a co za tym idzie drużyna, jeżeli takowych piłkarzy jest wielu w składzie) jest dobry w powietrzu decyduje bowiem umiejętność wygrywania bezpośrednich starć o piłkę z przeciwnikiem, a nie fakt, że piłkarz potrafi zagrać głową w sytuacji, gdy na boisku został pozostawiony bez opieki. Wszystkie poniżej przedstawione statystyki odnoszą się zatem tylko i wyłącznie do POJEDYNKÓW GŁÓWKOWYCH, a nie dotyczą gry głową w rozumieniu wszystkich kontaktów z piłką za pomocą tej części ciała.

A zatem zacznijmy od sprawdzenia, które drużyny wygrywają średnio najwięcej pojedynków główkowych w meczu. Już tutaj zaczynają się schody. Piłkarze Manchesteru United wychodzą zwycięsko jedynie z nieco ponad ośmiu starć w powietrzu w spotkaniu, co jest trzecim najsłabszym wynikiem w krajowej elicie. Gorzej pod tym względem prezentują się jedynie zespoły Wigan Athletic (7,9 główek/mecz) i Swansea City (5,9), których menadżerowie wręcz nakazują swoim piłkarzom utrzymywanie piłki na ziemi, niekiedy nawet kosztem większej liczby strat w posiadaniu.

Czołowe lokaty w tym rankingu okupują Stoke City (15,3 główek/mecz), Aston Villa (13,5), Liverpool (12,9) i Bolton Wanderers (12,9), co nie jest specjalnym zaskoczeniem. Każda z tych drużyn w większym lub mniejszym stopniu wykorzystuje taktykę zagrań długimi piłkami na wysokiego środkowego napastnika (Peter Crouch i Kenwyne Jones w Stoke, Darren Bent i Emile Heskey w Villi, Andy Carroll w Liverpoolu, Kevin Davies i David Ngog w Boltonie), co niejako automatycznie winduje te ekipy na czoło klasyfikacji (Ryc. 4.).

Naturalnie, z samego faktu, że "Garncarze" czy "The Villans" wygrywają najwięcej pojedynków główkowych w Premier League nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Czołówka tej klasyfikacji bowiem prawie idealnie pokrywa się z innym rankingiem pokazującym, które drużyny w ogóle najczęściej biorą udział w pojedynkach główkowych (wygranych i przegranych). Zespoły takie jak Manchester United, Chelsea czy Manchester City, jako że starają się utrzymywać piłkę przy ziemi (rezygnując tym samym z częstego wykorzystywania górnych piłek) muszą znaleźć się w ogonie zestawienia.


Ryc. 4. Wygrane pojedynki główkowe na mecz w Premier League sezonie 2011/12. Kliknij na grafikę, aby powiększyć[ZALECANE]

Źródło: opta stats


Niska średnia wygranych główek/mecz sama w sobie nie jest powodem do bicia na alarm. O tym, czy dany zespół należycie radzi sobie w pojedynkach powietrznych decyduje bowiem nie tyle duża liczba stoczonych pojedynków, a to, jak wiele takich starć w meczu uda się rozstrzygnąć na własną korzyść. Innymi słowy, ważnym jest, aby mierząc się np. ze Stoke umieć wygrywać starcia w powietrzu i tym samym wytrącić rywalowi z rąk atut związany z grą górą. Niestety postawa United w tej materii jest nad wyraz kiepska.

Piłkarze Czerwonych Diabłów w poprzednim sezonie wygrali zaledwie 47,2% ze swoich pojedynków powietrznych, co daje im drużynowo dalekie 16. miejsce w ligowej stawce. Gorzej pod tym względem prezentują się jedynie zespoły z drugiej części tabeli - Queens Park Rangers (46,1%), Blackburn Rovers (45,0%), Sunderland (41,9%) i Swansea City (39,6%).

Poza beniaminkiem z Walii każdy z teamów mających gorszą skuteczność w grze głową od United stosuje górne zagrania zdecydowanie częściej od nas. Podopieczni sir Aleksa Fergusona średnio w meczu toczą 17,6 starć powietrznych, natomiast gracze QPR 23,9; Blackburn 21,0; a Sunderlandu aż 25,8. W komplecie są to bowiem zespoły, które zazwyczaj na murawie oddają inicjatywę rywalowi, koncentrując się na kontrach i wyczekując na rzuty wolne i rożne.

Wystarczy zresztą spojrzeć na statystykę posiadania piłki, która jest mocno powiązana z częstotliwością wykorzystywania gry długą piłką (generalnie im zespół stosuje więcej zagrań długą piłką tym mniej czasu spędza w jej posiadaniu). Blackburn (41,3% czasu przy piłce - 19. miejsce pod tym względem w PL), Sunderland (44,1% - 17. miejsce) i QPR (44,7% - 16. miejsce) to obok Aston Villi i Stoke najgorsze drużyny pod względem utrzymywania się przy piłce w Anglii.

Co za tym idzie, daleką pozycję QPR, Sunderlandu i Blackburn w rankingu skuteczności pojedynków główkowych należy odczytywać jako część planu taktycznego. Zakłada on, że częsta zagrywanie górnych piłek na wysokich i silnych graczy z przodu (Jay Bothroyd, Heidar Helgusson, Bobby Zamora w QPR, Niclas Bendtner i Connor Wickham w Sunderlandzie, Steven N'Zonzi i Yakubu Aiyegbeni w Blackburn) jest summa summarum bardziej opłacalna niż próby tkania akcji za pomocą ataku pozycyjnego, w sytuacji, gdy nie posiada się wystarczająco wysokiej klasy piłkarzy w linii pomocy.

To że gracze ofensywni ww. zespołów będą przegrywać około 50% pojedynków w powietrzu było w minionym sezonie Premier League po prostu z góry skalkulowanym "ryzykiem", jakiego podjęli się menedżerowie Neil Warnock i Mark Hughes (QPR), Steve Bruce i Martin O’Neill (Sunderland) oraz Steve Kean (Blackburn). W związku z powyższym, gra w powietrzu nie może być uważana za mankament tych trzech ekip.

Podsumowując - tylko prowadzona przez Brendana Rodgersa Swansea miała w sezonie 2011/12 mniej atutów w pojedynkach główkowych od Manchesteru United.

Zostawmy jednak na uboczu kwestię przyrównywania United do ligowych średniaków, a rzućmy okiem jak w powietrzu radzą sobie inne zespoły z czołówki tabeli. Głównie w tym celu sporządzono poniższy wykres punktowy (Ryc. 5), który pokazuje zależność pomiędzy odsetkiem wygranych pojedynków główkowych, a liczbą zdobytych punktów w Premier League. Dwie pogrubione, przecinające się na środku diagramu linie obrazują średnią arytmetyczną dla liczby wywalczonych oczek (52,35 pkt. - linia pozioma) i skuteczności w pojedynkach powietrznych (50% - linia pionowa) w minionym sezonie Premier League.

Dzięki temu, diagram dzieli się na 4 części, które grupują zespoły pod kątem dwóch powyższych cech. Im sygnatura z nazwą klubu jest mocniej oddalona od miejsca przecięcia się linii, tym bardziej "nietypowy" jest wynik danej drużyny, czy to w liczbie zdobytych punktów, czy w skuteczności w powietrzu.


Ryc. 5. Postawa w pojedynkach główkowych a liczba zdobytych punktów w Premier League. Kliknij na grafikę, aby powiększyć [ZALECANE]

Źródło: opta stats


Jak wyraźnie widać na diagramie Manchester United, obok Newcastle United i Evertonu (którym to jednak dużo bliżej do ligowej średniej), był jedynym zespołem w ekstraklasie, któremu udało się ukończyć rozgrywki na wysokim miejscu w tabeli, w sytuacji, gdy jego piłkarze kiepsko spisywali się w powietrzu. Słabą, ale tylko statystycznie, postawę "Srok" i "The Toffees" w pojedynkach główkowych da się jednak łatwo wyjaśnić. W przypadku Czerwonych Diabłów zrobić to nie sposób.

Menadżer Alan Pardew przez niemal cały sezon stosował mało wyszukaną, ale przy tym niezwykle skuteczną, taktykę gry długą piłką na wysokich graczy ataku (Leon Best, Shola Ameobi, Demba Cisse, Demba Ba). Podobnie postępował David Moyes, który w roli adresatów wysokich piłek obsadzał jednak nie tylko środkowych napastników, ale przede wszystkim efektywnych w grze głową ofensywnych pomocników (Marounane Fellaini, Tim Cahill).

Mamy tu zatem do czynienia z sytuacja podobną do tej opisanej wcześniej przy ekipach QPR, Blackburn i Sunderlandu. Różnicą, jakże subtelną, jest w tych dwóch przypadkach jedynie umiejętność przekucia założeń taktycznych na wymierne zdobycze punktowe. Everton i Newcastle posiadały w poprzednim sezonie po prostu zdecydowanie lepszych wykonawców pod taktykę „na wysokiego”, to też te drużyny finiszowały w górnej połowie tabeli.

Wszystkie pozostałe drużyny z czołówki (Manchester City – 53,8% wygranych pojedynków główkowych, Arsenal – 52,5%, Tottenham Hotspur - 54,4%, Chelsea - 55,7%) rozlokowane są na Ryc. 5 w prawej górnej części (pole II), która skupia ekipy dobrze punktujące i świetnie radzące sobie w powietrzu. Pod względem skuteczności zagrań głową ta czwórka zajmuje zresztą miejsca od 3. do 6. w Premier League, ustępując jedynie Stoke (58,7%) i Liverpoolowi (57,8%). Gra głową jest zatem ogromną zaletą KAŻDEGO topowego angielskiego klubu, który stara się grać techniczny, kombinacyjny futbol. Każdego, tylko nie Manchesteru United.

Ponadto reszta drużyn, która kończyła sezon w górnej części tabeli (Liverpool, Fulham, WBA) także wyróżnia się na plus w grze głową i na diagramie znajduje się tuż pod poziomą linią wyznaczającą 52,35 pkt. Wiele mówi zresztą sam fakt, że na 10 drużyn, które zakończyły sezon w górnej części tabeli aż 7 z nich jest zarazem w gronie dziesięciu najlepiej spisujących się w pojedynkach główkowych ekip w Anglii.

O tym, że istnieje zależność pomiędzy dobrą postawą w pojedynkach powietrznych, a punktowaniem w lidze dobitnie świadczy też zbiorowość w lewym dolnym rogu diagramu (pole IV). Swansea, Sunderland, Blackburn, QPR, Wolverhampton i Wigan – żaden z tych zespołów nie wygrywał w sezonie 2011/12 więcej niż 48% ze swoich pojedynków główkowych i zarazem każdy kończył sezon w dolnych rejonach tabeli.

Na dodatek ekipy Rovers (skuteczność 45,0% w pojedynkach główkowych - 18. wynik pod tym względem w PL) i Wolves (47,3% – 15. wynik) z hukiem poleciały do Championship, a QPR (46,1% - 17. wynik) i Wigan (47,8% - 14. wynik) zagwarantowały sobie pozostanie w elicie dopiero w maju na finiszu rozgrywek.


P.S.

To co powyżej to tylko pierwsza część analizy. W drugiej znajdzie się m.in. porównanie indywidualne piłkarzy United do graczy występujących na tych samych pozycjach w innych zespołach PL oraz analiza bramek straconych przez Czerwone Diabły w sezonie 2011/12.

Część druga artykułu ukaże się na manusite.pl niebawem.


Czy Manchester United będzie wygrał puchar następnego roku? Sprawdź najlepsze analizy i prognozy na Bwin i typuj na wszystkie mecze naszej ulubionej drużyny!

Źródło: opta stats, ebnsports, własne

Tagi: Premier League, Statystyki

Komentarze (24)

Poziom: 28
dodano: 18.06.2012, 21:14, #24 Zwiń/Pokaż komentarz fifek357

Karmel07 napisał:

fifek357 Później przeczytam:D

Ten komentarz mnie rozwalił haha :P
I co przeczytałeś? :D

Najlepiej z United głową gra Rooney! On jest w tym najlepszy, ale to chyba nie nowość :P

Noo oczywiście świetny artykuł.Czekam na drugą część .Brawo dla Ostmana naszego miszcza xd :D
Poziom: 21
dodano: 18.06.2012, 17:23, #23 Zwiń/Pokaż komentarz Cepilek
Kurde :) Dużo było już pochwał wciągu tego sezonu dla ostmana, ale mimo wszystko gdy czytając posty innego użytkownika zmieniasz swoje poglądy musi potwierdzać to jego poziom, tu ostmana. Nie widziałem na Polskich stronach internetowych jeszcze tak starannych, inteligentnych, kompletnych itp itd postów/artykułów jak jego :). Największą katastrofą dla tej strony jak dla mnie byłoby jego odejście, na co chyba się nie zapowiada ;)
Poziom: 22
dodano: 18.06.2012, 17:09, #22 Zwiń/Pokaż komentarz ostman

koli09 napisał:

Tak się podjarałem tym tekstem, że nie zauważyłem błędu w tytule: ManchCHester. Poprawcie, jeśli to nie problem ;)
Pozdro.

Poprawione. Dzięki za wychwycenie.

mateuszr20471 napisał:

Srodkowych obroncow mamy dobrze grajacych glowa, to samo Roo

A byś się zdziwił. Duet Evans-Ferdinand był w zeszłym sezonie jedną z trzech najsłabszych w powietrzu par stoperów w Premier League.

Rooney radzi sobie w powietrzu przy wykańczani akcji, ale w pojedynkach główkowych już tak różowo nie jest. To dlatego De Gea przy wykopach od bramki posyła piłkę na skrzydła, a nie w kierunku Roo.
Poziom: 21
dodano: 18.06.2012, 08:14, #21 Zwiń/Pokaż komentarz united8
Sorka za off top, ale ogarnijcie to :

,,Przepraszam za wyrażenie ale jakim trzeba być idiotą żeby stawiać na Welbecka? Nic nie pokazał, nigdzie! Carroll nie dość że konstruował akcję, strzelił gola to jeszcze [***] w obronie ratował nie raz. Welbeck fartownie strzelił bramkę, a jedyne co umiał zrobić to odegrać do tyłu. LUDZIE CO TO ZA SENS. Niech ktoś jeszcze powie że Rooney na ławę to chyba na zawał walnę, Rooney jest lepszy od Welbecka i Carrolla razem wziętych, bo Welbeck to umiejętności nie ma."

Kibic Liverpoolu na pytanie kto zagra w meczu z Ukrainą obok Rooneya...

TRAGEDIA.
Poziom: 24
dodano: 17.06.2012, 23:13, #20 Zwiń/Pokaż komentarz koli09
Tak się podjarałem tym tekstem, że nie zauważyłem błędu w tytule: ManchCHester. Poprawcie, jeśli to nie problem ;)
Pozdro.
Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 22:41, #19 Zwiń/Pokaż komentarz mateuszr20471
Ciekawe czy gdyby przynajmniej 1/4 dosrodkowan z gry czy rzutow roznych/wolnych dochodzilaby do pola karnego. Wszyscy wiemy, ze ten element w ostatnim sezonie nie byl nasza najlepsza strona, a skrzydla mamy znakomite. Srodkowych obroncow mamy dobrze grajacych glowa, to samo Roo, Carrick ma ponad 1,80m do tego przyjdzie moze jeszcze jakis srodkowy typu Yaya Toure i bedziemy mieli znakomite polaczenie techniki,sily,wzrostu i sprytu.
Poziom: 22
dodano: 17.06.2012, 22:11, #18 Zwiń/Pokaż komentarz ostman

Szeryf napisał:

Szkoda ostmanie, że nie masz zbyt rozbudowanego warsztatu statystycznego (a może Ci tylko danych brakuje?), bo zarzuty o słabość ataku to coś więcej niż suma strzelonych goli w sezonie.

Nie stwierdziłem, że u nas w ataku wszystko było na tip top. Napisałem, że to nie był największy mankament MU. Tym jest postawa w grze powietrznej i to braki w tym elemencie kosztowały nas utratę tytułu mistrzowskiego, oraz odpadnięcie z FA Cup i Carling Cup.

Co do tych sugestii statystycznych to one oczywiście są wykonalne, ale mają się do tekstu o grze głową jak kwiatek do kożucha ;)

Szeryf napisał:

No bez jaj. Ile ten Brown zagrał meczów w swoich ostatnich dwóch sezonach, żeby go tu wstawiać na obronę tezy? Fletcher też mało grał.

Ograniczyłem wyliczankę do zawodników, którzy wypadli nam przed i w trakcie sezonu. Nie chodziło mi natomiast stricte o odniesienie do sezonu 2010/11, a o zwrócenie uwagi, że systematycznie zmniejszała się w MU liczba graczy potrafiących grać w powietrzu.

Równie dobrze mógłbym tam dopisać, że nie ma już u nas Heinze, Silvestre'a, van Nisterlooya, czy Neville'ów - zostawiłem jednak prehistorię w spokoju.

mateuszr20471 napisał:

Kluby angielskie zawsze charakteryzowaly sie dobra gra glowa, jednak futbol sie zmienil, kluby grajace taktyka: dluga pilka od obroncy do napastnika nie maja zadnych szans z zespolami np. hiszpanskimi.

Żaden klub angielski nie jest dziś w stanie przejść płynnie na taktykę stosowaną w Hiszpanii i zbierać punkty w PL. Tzn może, ale wtedy będzie grał coś jak Swansea. Zyska poklask kibiców i prasy, ale będzie tracił frajerskie punkty np. z takim Wolverhampton. Dużo wyżej nie podskoczy.

Jak istotna jest gra głową pokazała Chelsea. Cała ta ich taktyka z parkowaniem autobusu w Lidze Mistrzów nie miałaby sensu, gdyby nie fakt, że CFC ma zespół świetnie grający głową. Piłkarze mogli faulować w bocznych sektorach boiska oraz wybijać na kornery, bo ani Bayern, ani Barca nie byli w stanie zagrozić im w walce powietrznej. To ogromny handicap dla zespołu.

Przed najbliższe 5-10 lat nic się pod tym względem nie zmieni. Trzeba poczekać, aż do seniorskiej piłki w Anglii będą wchodzili wychowankowie, którzy byli od smarkacza szkoleni do "tiki taki". Do tej pory każdy team w Anglii, który odpuści grę głową będzie zbierał cięgi jak United w poprzednim sezonie. Edytowano: 17 czerwca 2012 roku, 22:13
Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 21:57, #17 Zwiń/Pokaż komentarz 10rooney10
Ostman jeteś prze gigant!!!!!!!!!!!!!!
Poziom: 23
dodano: 17.06.2012, 20:56, #16 Zwiń/Pokaż komentarz Karmel07

fifek357 napisał:

Później przeczytam:D

Ten komentarz mnie rozwalił haha :P
I co przeczytałeś? :D

Najlepiej z United głową gra Rooney! On jest w tym najlepszy, ale to chyba nie nowość :P
Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 20:54, #15 Zwiń/Pokaż komentarz Red Devil 1878

koli09 napisał:



A więc, do Twojej piątki dodaję jeszcze Modricia i jeśli zakontraktujemy kogoś z tej szóstki piłkarzy, to będę zadowolony.


Modrić to dla mnie spełnienie marzeń,które podniosło by jakoś naszej gry o bardzo wiele,jak prawie każdemu przypomina mi Scholesa młodszego o kilka lat.Jedynym powodem przez którego Luka nie pojawił się na tej liście jest jego wzrost czyli 174 cm,a wychodzą środkiem Carrick(183 cm),Modrić(174 cm)i Kagawa(172 cm)mogą być duże problemy z stałymi fragmentami gry.
Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 20:30, #14 Zwiń/Pokaż komentarz Cepilek
Martinez to nie materiał na środkowego United. On przez Bielse został przemianowany na środkowego obrońce, w dodatku w Hiszpanii narzekają że jego kreatywność ogranicza się do tych długich podań.
Poziom: 24
dodano: 17.06.2012, 20:22, #13 Zwiń/Pokaż komentarz koli09

Red Devil 1878 napisał:

Kevin Strootman


Red Devil 1878 napisał:

Moussa Dembele


Red Devil 1878 napisał:

Yann M'Vila


Red Devil 1878 napisał:

Javi Martinez


Red Devil 1878 napisał:

Nuri Sahin


Każdy z wymienionych piłkarz byłby mega wzmocnieniem. Pierwsza trójka piłkarzy jest na wyciągnięcie ręki i każdy z tych graczy nie kosztowałby więcej niż 20 mln, natomiast Martineza i Sahina ciężko byłoby wyciągnąć ze swoich klubów.
Bilbao za swojego piłkarza żąda 40 mln euro (mniej więcej 35 mln funtów), a to bardzo duża suma i jakoś nie wydaje mi się, by Fergie zaoferował taką kasę.
Z Sahinem jest inna bajka. Pierwszy sezon miał nieudany, zmagał się z kontuzjami, w ogóle nie grał. A momencie przejścia do Realu był jednym z najlepszych pomocników w Europie. Wiele razy wypowiadał się, że nadchodzący sezon będzie należał do niego i że zrobi wszystko, by zostać podstawowym zawodnikiem Realu. Oczywiście to tylko takie głupie gadanie i jeśli wpłynęłaby za niego dobra oferta, to Galaktikos mogliby go sprzedać i Nuri nie miałby wiele do powiedzenia w tej sytuacji.

A więc, do Twojej piątki dodaję jeszcze Modricia i jeśli zakontraktujemy kogoś z tej szóstki piłkarzy, to będę zadowolony.
Poziom: 43
dodano: 17.06.2012, 20:06, #12 Zwiń/Pokaż komentarz red_devil_97

leito276 napisał:

Powiem szczerze, że jestem w szoku. Kibicuje United od 9 czy lat i nigdy nie brałem pod uwagę gry głową. Właśnie do mnie dotarło, że to co napisałeś na prawdę ma sens i czekam na 2'gą część!

PS. I żeby poprawić grę głową Sir Alex kupił Kagawę? -.-


a może po to żeby poprawić środek pola i rozgrywanie? bo to też było naszą słabą stroną w tym sezonie
Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 20:05, #11 Zwiń/Pokaż komentarz Red Devil 1878
Ostman nie dość że masz komentarze na wysokim poziomie to jeszcze wykonujesz wielką robotę dla Manusite,dzięki tobie ta strona jeszcze szybciej się rozwija.

Wykresy które są tu pokazane(mniejsza z tym że z sezonu 10/11,chodzi o wykres 2 i 3).Wykresy te pokazują jak ważna jest gra głową w Anglii,a dokładniej w Premier League.

Pomimo tego że wraca Vida i być może Fletcher,trzeba kupić jakiegoś wysokiego zawodnika najlepiej do środka pola.Owszem Modrić to jeden z najlepszych rozgrywających na rynku,ale raczej trzeba go sobie odpuścić,ponieważ jeżeli wyjdziemy w pomocy Carrick'iem,Modriciem,Nanim,Youngiem i Kagawą,przy rzutach rożnych skazujemy się na większe zagrożenie,nawet gdy w obronie wyjdzie Jones-Ferdinand-Vidić-Evra.

Moimi głównymi kandydatami są:
Kevin Strootman-mierzy 186 cm,prawdziwy box-box,notujące dobre statystyki i co jest też ważne ma tylko 22 lata,a my odmładzamy skład.

Moussa Dembele-185 cm, przekwalifikowany z napadu na pomocnika,więc w razie jakieś kontuzji mogłby zagrać jako napastnik,ofensywny pomocnik lub prawy,lewy pomocnik jak wiemy Fergie lubi uniwersalność,2 lata starszy od Kevina.

Yann M'Vila-183 cm,świetny w destrukcji inaczej typowy DM,na tej pozycji w sezonie 11/12 na tej pozycji rozegrał 33 mecze i zaliczył 2 asysty,rocznik 90'

Javi Martinez-190 cm,w tym sezonie grał głównie na środku obronie,co pokazuje jego uniwersalność i świetna gra w obronie.Do dziś pamiętam jego długie podanie z nami w Lidze Europejskiej,24 lata ukończy 2 września.

Nuri Sahin-180 cm,kolejny z typu prawdziwy defensywny pomocnik,na tej pozycji rozegrał wszystkie 6 meczy w tym sezonie,dlatego cena może być atrakcyjna,a Turek pokazał w sezonie 10/11 na co go stać,rocznik 88'.

Żaden z nich nie będzie kosztował więcej niż 25 mln,więc zaoszczędziliśmy około 10 mln(owszem żaden z nich nie jest lepszy niż Chorwat,ale są na najlepszej drodze aby tak się stało,a w tym nasz Boss by im bardzo pomógł,więc niech korzystają póki mogą),a za takie pieniądze można kupić jakiegoś lepszego no-name:).

P.S Z ciekawością czekam na druga część. Edytowano: 17 czerwca 2012 roku, 20:09
Poziom: 24
dodano: 17.06.2012, 19:37, #10 Zwiń/Pokaż komentarz leito276
Powiem szczerze, że jestem w szoku. Kibicuje United od 9 czy lat i nigdy nie brałem pod uwagę gry głową. Właśnie do mnie dotarło, że to co napisałeś na prawdę ma sens i czekam na 2'gą część!

PS. I żeby poprawić grę głową Sir Alex kupił Kagawę? -.-
Poziom: 24
dodano: 17.06.2012, 18:48, #9 Zwiń/Pokaż komentarz koli09
Sam Fergie kiedyś wspominał, że chciałby mieć w zespole zawodnika pokroju Yaya Toure. Jestem pewien, że tego lata nasz skład wzmocni środkowy pomocnik, ale kto to będzie to nie mam pojęcia.

Po tej analizie można wywnioskować, że potrzebujemy wysokiego pomocnika. Modrić wydaję się być naszym priorytetem, a on, jak wiemy, nie zalicza się do wielkoludów. Idąc tym tokiem myślenia można powiedzieć, że idealnym kandydatem byłby Dembele. Jol przekwalifikował go na środkowego pomocnika. Sam Moussa wspominał, że jest zadowolony z nowej pozycji na boisku. Gra jako box to box, a zważywszy na to, że prawdopodobnie przejdziemy na ustawienie 4-2-3-1 Belg byłby dobrym wyborem. W środku pola nie mamy wysokich, silnych zawodników, więc Belg byłby bardzo przydatny. Do tego jego nietuzinkowa technika, kto wie czy nie jest lepszym wyborem niż Modrić. I Fergie nie musiałby kombinować z obsadą prawej strony defensywy. Smalling miałby święty spokój i grałby na środku obrony.

Jestem ciekawy, jaki plan ma Ferguson jeśli chodzi o środek pola. Kandydatów jest wiele, więc SAF i spółka muszą dobrze przemyśleć, który piłkarz okazałby się najlepszym kandydatem.
Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 18:47, #8 Zwiń/Pokaż komentarz blejd7
Świetna analiza. Czekamy na drugą część
Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 18:21, #7 Zwiń/Pokaż komentarz united8

KetraBoss napisał:

W tym sezonie w samej lidze strzeliliśmy 89 bramek mimo słabej gry głową. Fajnie było by połączyć szybką, kombinacyjną grę z dobra grą głową lecz póki co na to się nie zanosi.


Powrót Vidicia zrobi swoje, ostman widziałby Dembele zamiast Modricia, a możlwie, że kupimy też wysokiego obrońcę bocznego.

Będzie jak będzie. Jeśli Fergie też w tym widzi problem, to załatwią to.
Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 18:18, #6 Zwiń/Pokaż komentarz mateuszr20471
Lepiej SAFowi tego nie wysylac bo jeszcze posciaga nam jakis drewniakow pokroju Carrolla. Kluby angielskie zawsze charakteryzowaly sie dobra gra glowa, jednak futbol sie zmienil, kluby grajace taktyka: dluga pilka od obroncy do napastnika nie maja zadnych szans z zespolami np. hiszpanskimi. Obecnie bardzo wazny jest srodek pola i zdominowanie go daje duze szanse na koncowy sukces. Era wysokich pilkarzy sie juz skonczyla, obecnie kroluja pilkarze niscy, szybcy,zwrotni i dobrze wyszkoleni fizycznie. Nie znaczy to oczywiscie, ze w druzynie ma byc 11 grajkow o wzroscie 1,60m. W zeszlym sezonie brakowalo nam wlasnie srodka pola. Ogladajac ostatnie mecze Chorwacji i obserwujac Modrica zobaczylem to, czego w United nie widzialem od sezonu 2007/2008, kiedy Scholes byl jescze zdolny do gry z najlepszymi. Znakomita technika, jak trzeba to umie pilke przytrzymac, jak trzeba to poda krotko, znakomita regulacja tempa, u nas tego nie ma, no bo nie oczekujmy od 38-letniego Scholesa dyktowania tempa w meczu z Chelsea,Barcelona czy Realem. Dlatego na Modrica dawac tyle kasy ile trzeba bo jest to jeden z brakujacych elementow ukladanki Fergusona. W meczu z Athltikiem wyszly nasze braki techniczne, miejmy nadzieje, ze Kagawa nie jest pierwszym i ostatnim WZMOCNIENIEM (Powella nie licze), bo srodek pola kuleje, potrzeba tu conajmniej 1, a najlepiej 2 wysokiej klasy pilkarzy no i brak rezerwowego dla Evry tez jest widoczny. Licze, ze Fergie widzi te braki i wreszcie porzadnie wzmocni zespol, tak aby nie tylko rywalizowac o PL, ale takze o LM.
Poziom: 43
dodano: 17.06.2012, 18:07, #5 Zwiń/Pokaż komentarz red_devil_97
dobry tekst o grze głową :)

szacun dla autora że chciało mu się tyle pisać :D
Poziom: 39
dodano: 17.06.2012, 18:01, #4 Zwiń/Pokaż komentarz KetraBoss
Dobra, przetłumaczyć na angielski i wysyłać do Fergusona. :) A tak na prawdę świetna robota ostman, nie zdawałem sobie sprawy, że tak marnie nam idzie walka w powietrzu.

Co do samej treści, rzeczywiście jak sobie teraz bramki przypomnę to tak strzelaliśmy gole z główki ale w większości dlatego, że nasz gracz umknął przeciwnikowi, a nie wygrał pojedynek w powietrzu.

Na pewno na tą statystykę miał duży wpływ odejście Wesa (chociaż on w sezonie 2010/2011 mało grał) Johna O'Shea oraz kontuzja Vidy ale nie powinniśmy się tym tłumaczyć. United to nie City gdzie po byle jakiej absencji ich kluczowego zawodnika od razu jest lament i wymówka, że właśnie przez to przegraliśmy.

Podsumowując kolejny w kolejnym sezonie również nie bedziemy dominować w powietrzu. Transfer Kagawy plus ewentualnie Modricia czy Baine'sa nie zapewni nam wygranych pojedynków główkowych.

W tym sezonie w samej lidze strzeliliśmy 89 bramek mimo słabej gry głową. Fajnie było by połączyć szybką, kombinacyjną grę z dobra grą głową lecz póki co na to się nie zanosi.

Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 18:00, #3 Zwiń/Pokaż komentarz united8

Szeryf napisał:


racja, milordzie


Zgadzasz się, sir ? Przyjdzie Modric i z bd mieć Rooneya, Naniego, Kagawe, Modricia - czyli niskich graczy na boisku !
Poziom: 21
dodano: 17.06.2012, 17:46, #2 Zwiń/Pokaż komentarz united8
Tekst super, tego się spodziewałem. Pozostaje mały niedosyt ale to dopiero pierwsza część, także jest to logiczne.

Statystyki to rzecz ciężka do strawienia. Można nimi łatwo manipulować, np. podając liczbę podań zawodników jeden może ich mieć 50 więcej na mecz, może mieć o 20 % lepszą celność owych podań - ale te podania mogą być w większości do tyłu albo wzdłuż boiska, a ten co podań wykonuje mniej i często zdarzy mu się stracić piłkę, może wykonywać te podania dużo lepiej - jakościowo. Mogą być na wagę wygranej...

Tak samo jest przy grze głową. Dużo razy traciliśmy gole po strzałach łepetyną, albo po starciach powietrznych - w obronie szczególnie było widać brak Nemanji Vidicia, bo Evans i Ferdinand są zdecydowanie gorsi od Vidy. Smalling jest dobry, ale nie zawsze potrafi to wykorzystać, a Jones jest niski jak na obrońcę (mi to nie przeszkadza, bo nie ma 180 tylko te 187, ale jak krył Croucha czy Adebayra to widać różnicę).

Mimo tego, że głową gramy gorzej niż zazwyczaj, nie było to znowu tak istotne. W Anglii radziliśmy sobie całkiem dobrze, przegraliśmy mistrzostwo tylko bramkowo, ale szczególnie boli fakt, że Athletic Bilbao czy Ajax wyglądały przy nas jakby to oni byli klubem z czołówki. Dlatego też trzeba wprowadzić zmiany w grze kombinacyjnej i dlatego cieszy przyjście Kagawy.


Bardzo podoba mi się wyważenie w Realu i Bayernie - tam potrafią grać i po ziemi i w powietrzu. To samo jest w City oraz rodzi się w Chelsea.U nas trzeba też coś z tym zrobić.

Tylko przyjście Kagawy oznacza ławkę dla Dannyego (no chyba,że bd grał na boku), więc jeszcze zmniejszamy swój wzrost. Modric, Baines czyli nasze cele transferowe też nie są wysocy i dobrzy w powietrzu. No chyba, że ten Dembele ;]

Szeryf napisał:

Fletcher też mało grał.


Dużo grał w sezonie 09/10.
Poziom: 28
dodano: 17.06.2012, 17:24, #1 Zwiń/Pokaż komentarz fifek357
Później przeczytam:D

Komentarze (24)