R E K L A M A

+ +6 - Wywiad z Fergusonem

Wywiady Wazza @28.09.2015 | Przeczytano 1925 razy

Wywiad z Fergusonem

Sir Alex Ferguson dość intensywnie promuje swoją nową książkę "Leading". Najpierw media dostały łakome kąski do zamieszczenia na swoich portalach, teraz przyszła pora na kilka słów od samego menadżera. Zapraszamy na wybrane fragmenty z jego obszernego wywiadu dla Sky Sports.

Znów mogliśmy zobaczyć ten sam wystrój, co na przełomie roku przy okazji poprzedniego, dużego wywiadu Sir Alexa. Tym razem zmienił się prowadzący, pozostał jednak styl i charakter całego spotkania w hrabstwie Cheshire, w hotelu Mottram Hall.

Wyważony, uśmiechnięty przy tym, znający swoją klasę i estymę 73-latek, który wywarł bezdyskusyjne piętno nie tylko na angielskiej piłce. I możemy powiedzieć o nim "emeryt" tylko w kontekście pracy menadżera, ponieważ od piłki oraz innych zajęć na pewno nie stroni.

Poniżej prezentujemy kilka fragmentów z obszernego wywiadu, który dla stacji Sky Sports przeprowadził Jim White. Angielski redaktor poruszał tematy z najnowszej pozycji Fergusona "Leading", wiele z nich zostało już szeroko skomentowanych, jak choćby wybór czterech, najlepszych graczy, którzy wypłynęli spod skrzydeł Fergusona, było już o agencie Paula Pogby, którego Sir Alex określił słowami "Byliśmy jak olej i woda", czy o sondowaniu zatrudnienia Mario Balotelliego. Na szczęście w tym przypadku Szkot "odrobił pracę domową", teraz pora na nas:

 

Rywale z boiska

Jeśli spojrzymy na Tony'ego Adamsa czy Jamiego Carraghera - nie byli to najbardziej utalentowani gracze. Nie należeli też do tych najszybszych, ale byli uosobieniem poświęcenia i determinacji. Taki piłkarz zawsze dąży do odnoszenia zwycięstw. Ich wpływ na drużynę był nieoceniony. Jeśli mam być szczery, zawsze uważałem że Tony Adams to był Czerwony Diabeł w koszulce Arsenalu, idealnie pasowałby do United. Gdy miał ok. 19 lat i grał jeszcze w rezerwach, troszeczkę starałem się go pozyskać, ale okazało się, że nie ma szans, by do nas dołączył.

Tych dwóch gości pokazało, jak daleko może zaprowadzić wewnętrzna chęć i determinacja, by odnieść sukces. Mogliśmy obserwować to wiele razy na przykładzie ich karier. Oczywiście Carragher aktualnie pracuje w telewizji, ale moim zdaniem byłby świetnym trenerem, ma wszystkie cechy, które są potrzebne do tej roboty.

Ten mały Gianfranco Zola... strasznie mnie wkurzał. To był jeden z tych graczy, którzy mają w nosie z kim idzie im się mierzyć, nie przejmują się tym. Zawsze wyglądał, jakby ze wszystkiego się cieszył, to mnie denerwowało. "Z czego on się tak cieszy [myślałem], grając przeciwko United". Nikt inny tak się nie zachowywał. Ale mimo to, uważam go za fantastycznego gracza, uwielbiałem oglądać jego grę. To była rozkosz patrzeć na jego popisy. Gdy mówię tak o jakimś graczu jako przeciwnik, to znaczy, że naprawdę go cenię.

 

Ronaldo czy Messi

Możemy znaleźć stu menadżerów, którzy powiedzą, że to ich piłkarz jest najlepszy. Żyjemy jednak w czasach, w których określenie "klasa światowa" jest często przesadzone. Pierwsze i najważniejsze przy tej dwójce, to ich powtarzalność, konsekwencja, balans - inaczej nie mówilibyśmy o nich. Ich boiskowa odwaga, doskonałe prowadzenie piłki, nigdy nie boją się wślizgów rywala, wstają po wejściach przeciwnika i znów proszą o piłkę. Ich bramki, ich poziom, który prezentują, ich medale - wszystko odnośnie tej dwójki, jest w tym zawarte.

Myślę, że każdy zgodzi się ze mną, że ci dwaj są ponad resztą, to nie ulega wątpliwości. Wspaniale ogląda się ich grę, nigdy nie pomyślą, żeby opuścić jakiś mecz. Pokazali już wiele razy swoją wartość na boisku. 

Więc Messi czy Ronaldo?

Ronaldo, to mój chłopak!

 

Samozadowolenie

Mógłbym o tym opowiadać godzinami, szczególnie jak pomyślę o tym, co działo się w szatni, gdy wygrywaliśmy w przerwie z Evertonem na Old Trafford. Mówiłem wtedy: "Nie wypuśćcie tego z rąk, nie wygraliśmy jeszcze tego meczu". Często wracam do tamtego spotkania, prowadziliśmy 4:2 na siedem minut przed końcem i Patrice Evra trafił w słupek. Otrząsnęli się i strzelili zaraz na 4:3. No i wkradły się niepewność i dezorientacja, zawodnicy zupełnie stracili głowy, zapomnieli o swoich obowiązkach. Tego dnia powinniśmy przypieczętować mistrzostwo, lecz oni trafili czwarty raz i wszyscy wpadli w panikę.

To było jak kapitulacja. Ta kapitulacja kosztowała nas tytuł, wiedziałem że tego dnia zostaliśmy pozamiatani. To absolutnie doskonały przykład samozadowolenia, esencja tego wszystkiego.

 

Przegraliśmy? Jedziemy dalej...

Zawsze odczuwałem, że mogliśmy i powinniśmy więcej tytułów zgarnąć w Lidze Mistrzów. Weźmy mecze, po których odpadliśmy z Borussią Dortmund, powinniśmy ich zniszczyć, mieliśmy cały worek okazji a mimo to odpadliśmy. Z Bayerem Leverkusen byliśmy lepsi, ale przegraliśmy przez bramki na wyjazdach. W moim ostatnim sezonie, 1/8 na Old Trafford... PO PROSTU NIE MOGŁEM UWIERZYĆ W DECYZJĘ SĘDZIEGO. Wygralibyśmy ten dwumecz. Graliśmy tak dobrze, ale niestety odpadliśmy.

Porażki są wpisane w ten sport, akceptuję je, nie stanowią dla mnie problemu. Może w czasach młodości ciężko mi było się z nimi pogodzić, ale zawsze trzeba z honorem przyjąć przegraną. Moim celem po złych chwilach było upewnienie się, że to się więcej nie powtórzy. Po meczach w szatni nie owijałem w bawełnę, zawsze chciałem znaleźć przyczyny porażki jak najszybciej. Przed nami był przecież następny mecz i musiałem być pewien, że podchodzę do niego tylko i wyłącznie z myślą o wygranej. Mój zamiar [wygrania kolejnego spotkania] i moja determinacja, to coś wrodzonego. Albo rodzi się z tym, albo nie.

Wspaniałym przykładem była reakcja Bayernu Monachium na porażkę z nami w 1999 roku w Barcelonie, wtedy byli zdewastowani, nie trzeba było nic mówić, wszystko widzieliśmy. Ale dwa lata później wrócili i wygrali Ligę Mistrzów. W następnym sezonie wybrałem się na mecz do Glasgow, Rangersi gościli Bayern w pucharach, obserwowałem kilku piłkarzy. Po meczu w kuluarach podszedł do mnie dyrektor od kontaktów z mediami w Bayernie Markus Hörwick i powiedział: "Czy przyjmiesz nasze zaproszenie na kolację po meczu?". Pomyślałem " Oh, to bardzo miłe z ich strony".

Było tam dwóch braci, momentalnie podeszli do mnie: "Panie Ferguson, bardzo miło Pana spotkać", podchodzili kolejni zaproszeni, "Panie Ferguson, cieszę się, że się widzimy, świetnie wtedy zagraliście". Następnie wszedł Ottmar Hitzfeld i mówi: "Ooo, jak miło Cię zobaczyć", zaraz za nim zaczęli podchodzić piłkarze Bayernu, gratulowali mi tamtej wygranej. Dacie wiarę?!? Coś niesamowitego. To jest wspaniały dowód tego, że po każdej porażce trzeba się otrzepać, przeanalizować ją i być pewnym, że nie powtórzy się raz jeszcze, tych samych błędów.

Od początku Premier League [minimalnie] przegraliśmy pięć tytułów, ale w innych latach to my zdobyliśmy je pięć razy, Zawsze należy wyciągnąć wnioski z porażki, znaleźć powody przegranych i zrobić coś w tym temacie. Jestem dumny z takiego podejścia.

 

Van Gaal sobie poradzi

Każdy menadżer to inna bajka. Obaj mamy swoją filozofię pracy i wierzymy w swoje przekonania. Pracowaliśmy według innych schematów, inaczej wybieraliśmy skład, inaczej spoglądaliśmy na swoich piłkarzy.

Louis zostawił wspaniałą spuściznę po pracy w Barcelonie i Bayernie. Jego robota ma swój rodowód, nie ma co do tego wątpliwości. Uwielbiam jego konferencje prasowe, są wspaniałe. Czasem widzę na sali dziennikarzy, którzy wiercą się na swych krzesłach, czekając na jego odpowiedź. Ma niesamowitą pewność siebie, by się z nimi mierzyć.

Ma potrzebne doświadczenie, wie jak radzić sobie z presją. Każdy potrzebuje czasu, patrząc nawet przez mój pryzmat. Trzeba cierpliwości, by trener miał SWOJĄ drużynę na boisku.

Jeśli drużyna wygra Ligę Mistrzów z innym trenerem, będę w siódmym niebie! Nie musimy się o to martwić, to na pewno się stanie, może nawet szybciej, niż myślimy.

P.S.

W niedawnym wywiadzie David Gill przypomniał, jaką drogą krzyżową była dla niego transakcja zakupu Dymitra Berbatowa. Teraz Sir Alex postanowił zobrazować Nam interesy z Danielem Levym w jednym zdaniu:

Całe doświadczenie tamtej transakcji było dla mnie bardziej bolesne, niż moja operacja biodra...

Tagi: Bayern Monachium, Legendy United, Liga Mistrzów, Louis van Gaal, Manager, Premier League, Sir Alex Ferguson, Wywiady

Komentarze (2)

Poziom: 41
dodano: 06.10.2015, 21:03, #2 Zwiń/Pokaż komentarz Kubuś1878 (1/3)
Bardzo fajne wspomnienia oby takich więcej emocji i zadowolenia z gry naszych ulubieńców. Powodzenia panowie oby tak dalej :):):)
Poziom: 66
dodano: 29.09.2015, 13:12, #1 Zwiń/Pokaż komentarz Eric Djemba-Djemba
Fajne są te wspomnienia, te lekkie przytyki co do niektórych, którzy byli przeciwnikami. Mimo wszystko, tak na stare lata, Fergie pozytywnie się o każdym wypowiada. Ktoś był słaby fizycznie, ok, ale nadrabiał czymś innym. Cieszą mnie na koniec słowa, że van Gaal sobie poradzi, że to jest miejsce dla niego i misja którą jest w stanie spełnić. Wierzę w Twoje sława Panie Ferguson, Panie Mistrzu!

Komentarze (2)