R E K L A M A

+ +3 - Balagué: "Prawda o Valdésie i United"

Publicystyka boober @06.10.2015 | Przeczytano 3875 razy

Balagué: "Prawda o Valdésie i United"

Historia Víctora Valdésa na Old Trafford zdaje się nie mieć końca. Więcej światła na całą sytuację rzuca Guillem Ballagué, przedstawiając swój punkt widzenia i ujawniając pewne fakty.

Przebieg kariery Víctora Valdésa wyglądał jak piłkarski sen. Teraz jednak dla byłego bramkarza Barcelony, który zdobył 21 trofeów wliczając w to 6 tytułów mistrza La Liga, 3 tryumfy w Lidze Mistrzów oraz między innymi 5 nagród im. Ricardo Zamory dla bramkarza z najmniejszym współczynnikiem straconych bramek w lidze, sen zamienił się w koszmar. Kariera tego piłkarza zdaje się jednak być pisana cienką linią: naznaczona ostatnio ostracyzmem, izolacją i zmarginalizowaniem przez klub, który miał nadzieję reprezentować na najwyższym poziomie.

Jak więc do tego doszło? Jak jeden z największych bramkarzy w historii piłki nożnej skończył niechciany w klubie, w którym zmuszony jest trenować w odosobnieniu w towarzystwie jedynie trenera bramkarzy?

Wiele już zostało napisane o Valdésa krótkim, lecz kontrowersyjnym pobycie w Manchesterze United, w ogromnej większości historii jednak opartych na błędnych założeniach, domysłach oraz plotkach. Czasem jednak niektóre fakty potrafią przysłonić zupełnie prostą prawdę, czyli to, że Valdés wciąż żywi bardzo przyjazne uczucia dla klubu oraz jest w 100% zdrowy, aby kontynuować swoją karierę.

Postawa, którą wybrał van Gaal, jest czysto „piłkarska”. Po całej sytuacji Valdés będzie mentalnie wykrwawiony i do żywego dotknięty wydarzeniami pokazującymi mu, że w futbolu zdarzają się ofiary uboczne.

Cóż więc poszło nie tak?

Prawdę mówiąc od momentu, w którym zdecydował, że jego dni w Barcelonie dobiegły końca, wszystko przybrało zły obrót. Uczyniono wiele pomyłek, które okazały się kosztowne.

Wiele miesięcy przed wygaśnięciem jego kontraktu z Barceloną, Valdés zgodził się dołączyć do AS Monaco. To był okres, gdy francuski klub był dość zajęty ruchami na rynku transferowym, kontraktując piłkarzy takich jak Falcao czy James Rodríguez i Valdés miał być kolejną błyskotką w zabawkach milionera.

Błąd numer 1 to fakt, że kontrakt z Monaco nie był do końca dopięty z prawnego punktu widzenia. Kiedy 26 marca 2014 w meczu z Celtą Vigo Valdés uległ poważnemu urazowi kolana, Monaco miało możliwośc wycofania się z kupna i ich zainteresowanie spadło, aby w końcu zupełnie wyparować. W tym momencie klub zaczął ograniczać wydatki do tego stopnia, że zaczęto nawet wyprzedawać co poniektórych piłkarzy i pech Valdésa był idealną okazją, aby wycofać się z tematu zakupu Hiszpana.

Błąd numer 2 nastąpił, gdy bramkarz zamiast po cichu poczekać na koniec umowy i skupić się na dochodzeniu do siebie zwołał konferencję prasową, na której to ogłosił swoje rozstanie z klubem. Barcelonie się to nie spodobało.

Gdy już był w pełni sił, stało się dość jasnym, że zarówno Liverpool jak i Manchester United są nim zainteresowani. W październiku miał okazję podpisać umowę z którymś z dwóch gigantów. Odbywały sie bezpośrednie rozmowy z Brendanem Rodgersem i manager Liverpoolu był przekonany, że Valdés jest zdecydpowany dołączyć do klubu z Anfield.

Koniec końców zawodnik zadecydował o dołączeniu do Manchesteru, głównie kierowany chęcią ponownej współpracy z Fransem Hoekiem - trenerem bramkarzy, z którym uprzednio miał okazję współpracować.

Wiedział również, że w tym właśnie okresie David de Gea myślał o odejściu z Unitred i dołączeniu do Realu Madryt. W związku z czym przed Valdésem rysowała się autentyczna możliwość gry i lepszej zdawałoby się kariery niż w Liverpoolu. Po testach medycznych, które potwierdziły, że jest w 100% sprawny, złożył swój podpis w styczniu 2015 roku.

Jego przyjście do klubu zbiegło się jednak w czasie ze zwyżką formy de Gei, który miał wspaniały okres gry, w związku z czym Louis poprosił Víctora o tymczasową grę w rezerwach. Pełen chęci nabycia formy meczowej jak również autentycznie przekonany, że jego powót do pierwszego zespołu jest kwestią czasu, bramkarz zgodził się na ten ruch. Ani wtedy, ani teraz nie miał z tym żadnego problemu oraz z jego relacji wynika, że stosunki pomiędzy nim a menadżerem zachowały swój profesjonalny wymiar.

I wtedy jego świat się zawalił.

Wiosną 2015 roku w meczu rezerw Valdés uległ drobnemu urazowi, w którym ponownie ucierpiało to samo kolano, z którym tak długo się zmagał poprzednio. Wypadek był niegroźny, lecz Hiszpan bardzo się przestraszył powtórki z zeszłego sezonu.

Zaniepokojony, że może gra w rezerwach to dla niego nienajlepsza droga do odzyskania dawnej formy zasugerował Louisowi, że powinien wrócić do treningów z pierwszą drużyną i zyskać miejsce bramkarza numer 2 jako zastępca de Gei, co jest normalną praktyką w wielu klubach. Van Gaal miał odmienne zdanie, a jako że Valdés do nieśmiałych nie należy, wyraził swą opinię dość dobitnie. Nie było już odwrotu, zawiązał się konflikt. Van Gaal milczał, lecz stało się jasne, że Valdés nie widnieje już w długoterminowych planach Holendra. Przed obwieszczeniem tego światu, de Gei przydarzyła się kontuzja i Víctor zadebiutował w meczu z Arsenalem. Wkrótce potem usłyszeliśmy potwierdzenie, że dni Valdésa na Old Trafford są policzone. Wróćmy jednak do meczu. Valdés stracił gola, którego mógł uniknąć i pomimo jego tłumaczeń, jakoby miał za mało czasu na rozgrzewkę, menadżer publicznie w szatni zwrócił mu uwagę twierdząc, że gdyby grał z rezerwami, byłby w rytmie meczowym.

Kiedy wrócił na przedsezonowe treningi, dowiedział się o swoim wykluczeniu, jego szafka została wyniesiona z szatni i nie mógł przebywać w towarzystwie innych graczy ani jeść z nimi posiłków.

W międzyczasie, jakby jeszcze nie był przekonany o swojej przyszłości w klubie lub raczej jej braku, na Old Trafford trafił Sergio Romero jako ewentualne zastepstwo za de Geę. Oficjalne zdjęcie klubu zostało całkiem niedawno opublikowane i również brakuje na nim Hiszpana.

Co dalej czeka więc 33-letniego bramkarza?

Po pierwsze, pomimo całego zajścia i przyszłości lub jej braku w United, bramkarz i jego prawnicy wciąż mają niedokończone sprawy z AS Monaco.

Valdés miał przejść do francuskiego klubu na zasadzie wolnego transferu w styczniu 2014 roku na 4 sezony. Decyzja Monaco o wycofaniu się z kontraktu znalazła swój finał w sądzie w lipcu 2014. W ciągu najbliższych kilku miesięcy powinniśmy poznać wynik.

Jeśli chodzi o dalszą grę, Sevilla i Valencia wyraziły zainteresowanie piłkarzem, lecz ten najchętniej pozostałby w Premier League.

Odbywały się również rozmowy, następstwem których Valdés miałby grać w Turcji dla Beşiktaşu, lecz z powodów prawnych nie zostały sfinalizowane. Sytuacji zawodnika przyglądała się swojego czasu Chelsea, lecz również nie chciała zaryzykować dopóki sądowa sprawa nie będzie zakończona.

Reasumując. Wszyscy mają wrażenie że to Valdés zawinił w całej sytuacji najbardziej. Realia jednak pokazują, że jest to kolejna z tych skomplikowanych futbolowych sytuacji, które mogłyby zostać załatwione inaczej, zwłaszcza przez menadżera.

Poza tym widać bardzo wyraźnie, jak ogromny wpływ na karierę nawet największych piłkarzy ma dość często po prostu siła losu.


Źródło: uk.sports.yahoo.com

Tagi: AS Monaco, Barcelona, Bramkarze, Brendan Rodgers, David de Gea, Guillem Balague, Konflikty, Liga Mistrzów, Liverpool, Louis van Gaal, Spekulacje, Transfery, Victor Valdés

Ankieta - wypowiedz się!

Czy Valdes został potraktowany sprawiedliwie?

Komentarze (3)

Poziom: 41
dodano: 06.10.2015, 19:31, #3 Zwiń/Pokaż komentarz Kubuś1878 (1/3)
Myślę że LvG dobrze postępuje choć nie zawsze ale wiadomo każdy człowiek ma prawo się pomylić w różnych sytuacjach.A Valdes to za dużych szans nie miał na grę w pierwszym składzie MU. Pozdrawiam :):):)
Poziom: 50
dodano: 06.10.2015, 18:54, #2 Zwiń/Pokaż komentarz dinos
Cóż, van Gaal jest bardzo stanowczym człowiekiem. To czasem się przydaje, jego charakter był bardzo potrzebny, kiedy przejmował rozbitą, zdruzgotaną drużynę po Moyesie. Ma to jednak również drugą stronę, na czym cierpią niektórzy zawodnicy.

Niejeden gracz przekonał się, że Holender nie da sobie w kaszę dmuchać. Wystarczy najmniejsze przewinienie i właściwie już jesteś skreślony. Tak jest z Valdesem. A szkoda, bo wolałbym mieć jego w obwodzie, niż Romero. Liczyłem na to, że Victor zrobi trochę większą karierę w tym klubie, zwłaszcza, że obaj panowie dobrze się znali. Wyszło inaczej.

Kolejny do odstrzału zapewne jest Rojo. Ale on jest zwyczajnie głupi. Nie chcę go obrażać, ale jeśli zapomina się przedłużyć paszportu i przez to przegapia się treningi, no to o czym my rozmawiamy? Argentyńczyk zapewne też zostałby odsunięty, gdyby nie słaba ilość obrońców na chwilę obecną. Ale obstawiam, że zostanie kimś zastąpiony w zimie. Lecz akurat po nim płakać nie będę.
Poziom: 66
dodano: 06.10.2015, 17:40, #1 Zwiń/Pokaż komentarz Eric Djemba-Djemba
Ja nie raz czytywałem rozkminy pana Balague, np.: dobrze pamiętam temat transferu Ramosa do United. No nie powiem, no nie raz ma chłop rację, bo tak na logikę bierze wiele spraw. Pytanie, czy on ma takie "wejście" do spraw naszego klubu, że tak o tym szczerze pisze?

Komentarze (3)