R E K L A M A

+ +1 - Chelsea 0:2 Manchester United - w drodze po FA Cup

Relacje marsalis @18.02.2019 | Przeczytano 2173 razy

Chelsea 0:2 Manchester United - w drodze po FA Cup
Źródło: twitter

Manchester United pokonał londyńską Chelsea na Stamford Bridge 2:0, tym samym awansował do ćwierćfinału FA Cup. 

Dużo kibiców zastanawiało się jak ekipa Ole Gunnara Solskjæra zareaguje po przegranej w Lidze Mistrzów przeciwko Paris Saint-Germain. Dzisiaj dostaliśmy odpowiedź.

Mam wrażenie, że poznaliśmy kolejne oblicze Manchesteru United. Nie było szaleńczych ataków, nie było dominacji rywali pod względem posiadania piłki - nawet wręcz przeciwnie. Zobaczyliśmy jednak drużynę świetnie przygotowaną taktycznie do meczu, wyłączającą wszystkie atrybuty rywala. Byliśmy też świadkami kilku przebłysków geniuszu w indywidualnych poczynaniach piłkarzy - oczywiście Paul Pogba, ale także świetnie interwencje Sergio Romero. W końcu, Czerwone Diabły pokazały, że potrafią zaatakować tam, gdzie przeciwnika najbardziej boli - tutaj bezwzględne wykorzystanie słabego od dłuższego czasu Marcosa Alonso, który miał "udział" przy obu bramkach. 

Bardzo przyjemnie patrzyło się na zespół Solskjæra, który bardzo inteligentnie bronił dostępu do własnej bramki. To nie było paniczne cofnięcie się pod własne pole karne, a taktycznie rozpracowane przemieszczenie się w odpowiednich sektorach boiska, z wyłączeniem z gry Edena Hazarda, Gonzalo Higuaína, czy nie pozwolenie środkowym pomocnika rywala na rozgrywanie piłki. Dla fanów futbolu totalnego, w którym akcja goni akcję z pewnością czegoś zabrakło. Dla fanów dobrze wykonanego planu taktycznego ten mecz był balsamem dla duszy. 

Wszystko rozstrzygnęło się w pierwszej połowie, dwa diabelskie dośrodkowania, dwie główki, dwie bramki. Najpierw Paul Pogba genialnie wypatrzył wbiegającego Andera Herrerę, Hiszpan skontrował piłkę i pokonał bramkarza rywali. W ostatniej minucie pierwszej połowy to Pogba strzelał, a obsługiwał go Marcus Rashford

Francuski pomocnik to prawdziwy fenomen - w tym meczu przez dużą część spotkania praktycznie niewidoczny, zmieniający strefy, ustawiający się, ale nie grający pierwszych skrzypiec. Jednak jak przyszło już co do czego, był w stanie zaliczyć asystę i strzelić bramkę. Jeśli tak ma wyglądać każdy mecz, to ja chyba poproszę. 

Kolejny fantastyczny mecz Andera Herrery. Hiszpan dwoił się i troił, blokował, odbierał, utrudniał życie piłkarzom Chelsea. Bramka to tylko wisienka na torcie występu naszego pomocnika. 

Cieszy kolejne czyste konto. Coś co było bolączką przez pierwszą część sezonu, powoli zaczyna na stałe gościć w wynikach Zjednoczonych. 

Czy taka gra wystarczy na rewanż z PSG? Będzie to o tyle skomplikowane zadanie, że nie możemy liczyć na przejęcie przez Paryżan inicjatywy i prowadzenie kontrataków. Niemniej jednak Ole pokazał dzisiaj, że ma kilka pomysłów na rozpracowanie rywali, może będzie w stanie wymyślić coś na Ligę Mistrzów. Teraz jednak skupiamy się na meczu ligowym z Liverpoolem - jak ważne to spotkanie nie trzeba nikomu mówić. 

Tydzień zaczynamy w dobrych nastrojach, GGMU!

Tagi: Ander Herrera, Chelsea, FA Cup, Paul Pogba, Relacje z meczów, Zwycięstwo

Komentarze - bądź pierwszy